Psychosomatyka
to wg wielu definicji dziedzina z pogranicza medycyny i psychologii, badająca wpływ psychiki, emocji i stresu na powstawanie oraz przebieg chorób fizycznych. Zakłada ona, że przewlekły stres może manifestować się poprzez realne dolegliwości somatyczne a niewyrażone, wypierane emocje mogą „zapisywać się” w ciele, prowadząc do fizycznych objawów.
To wszystko jest prawdą. Jest to jednak prawda częściowa.
Spójrzmy na to czym jest w istocie stres i czym są emocje.
Stres to jest reakcja organizmu na sytuacje zagrożenia ważnych potrzeb (bezpieczeństwa, przynależności poczucia godności), na dużą presję, i inne.
Biologicznie ma na celu unikniecie śmierci, uszkodzenia, odrzucenia.
Jak zachodzi?
- Impuls wywołujący (stresor) uaktywnia podkorowe części mózgowia (m.in. ciało migdałowate).
- Te z kolei pobudzają (drogą obwodów neuronalnych i neuro-hormonalną) wiele układów ciała do pełnej
- mobilizacji tego, co jest wtedy niezbędne i
- zahamowania wszystkiego tego, co nie jest potrzebne.
A zatem mobilizuje m.in. układ krążenia, oddechowy, mięśnie potrzebne do walki lub ucieczki a hamuje m.in. układ odpornościowy, trawienny, rozrodczy.
Konkluzja: stres jest to reakcja, która inicjowana jest w mózgu a zachodzi w ciele. Jest to zatem somatyczna reakcja obronna.
Jest zatem oczywiste, że przewlekły stres może prowadzić do przeciążenia pewnych układów i zahamowania funkcji innych. Ale nie tylko przewlekły stres.
! Każdy stres powoduje taką aktywację i jako że odbywa się w ciele, powoduje w nim przejściowe lub trwałe zmiany.
Stres jest reakcją niespecyficzną. To oznacza, że taka sama reakcja zachodzi w nas bez względu na rodzaj stresora (wywoływacza). A to oznacza, że w powtarzającym się stresie, pod ciągłą presją te same układy są w ten sam sposób mobilizowane i te same mięśnie są wielokrotnie spinane.
Jednocześnie ta reakcja jest swoista dla każdego/każdej z nas: to oznacza, że u każdego zachodzi ona nieco inaczej. Bardzo to jest widoczne szczególnie w jej wpływie na mięśnie. U każdego mobilizuje nieco inne grupy mięśniowe prowadząc do różnych automatycznych reakcji na to, co je wywołuje.
- Mięśnie niektórych ludzi spinają się do walki, podniesienia głosu, szybkiego działania a
- innych do nabrania dystansu, zamilknięcia a
- jeszcze innych do łagodzenia i poddawania się.
A zatem stres nie tylko może prowadzić do przeciążenia układów, ale także wpływa bezpośrednio na nasze codzienne reakcje, działania, decyzje. Często nie zdajemy sobie sprawy, jak mocno nami w życiu kieruje.
A jak to jest z emocjami, które wydaje nam się często, że zachodzą w głowie i nie wiemy w jaki tajemniczy sposób mogą „zapisywać się w ciele”.
Otóż biologicznie emocja to jest szybka, automatyczna reakcja na jakiś czynnik. Inicjowana jest także w naszym mózgu, gdzie potencjalny czynnik wywołujący jest filtrowany, nadawane jest mu znaczenie (to jest śmieszne, groźne, smutne, przyjazne, itd.). W konsekwencji prowadzi do określonych reakcji w ciele: uśmiechamy się do kogoś miłego, cofamy, kiedy się przestraszymy, płyną nam łzy i zapadamy się w klatce piersiowej w smutku czy wykrzywiamy na coś obrzydliwego. Nie podejmujemy świadomej decyzji, że to zrobimy – te reakcje zachodzą w naszych ciałach automatycznie.
No właśnie: zachodzą w naszych ciałach, czyli: to są reakcje somatyczne. Nie ma zatem żadnej tajemnicy w tym, że wpływają na nasz układ krążenia, oddech oraz spinają nam określone mięśnie. I nie powinno nas dziwić, że silne emocje, przewlekłe emocje czy nastroje mogą wpływać na nasze ciało, prowadząc w konsekwencji do jakiś dolegliwości.
Ważne jest także żeby zrozumieć, że dolegliwości są spowodowane kumulowaniem się efektu, który pojedyncza reakcja stresowa czy pojedyncza emocja ma na nasze ciało i na nas.
Zarówno stres jak i emocje wpływają na nasze życie zanim potencjalnie pojawią się dolegliwości. Zycie pod presją i w stresie prowadzi do tego, że zaczynają w nas dominować reakcje obronne i zaczynamy często żyć w takim trybie walki/ obrony tracąc nierzadko kontakt z tym, co ważne, tracąc umiejętność odpoczywania, regeneracji.
Podobnie może być, jeśli przewlekle żyjemy pod wpływem powtarzającej się emocji: np. rozgoryczenia, rezygnacji czy smutku.
A zatem psychosomatyka, wg mnie nie jest wyłącznie pracą z dolegliwościami fizycznymi, chorobami wywołanymi przewlekłym stresem czy silnymi emocjami.
Jest to także praca z tym, jak stres czy silne emocje wpływają generalnie na nasze życie, popychając do powtarzających się, często niechcianych reakcji, pozostawiając nas w trybie ciągłej walki czy w stanie przewlekłego rozgoryczenia czy smutku.
Z tymi reakcjami można dawać sobie radę – najlepiej tam, gdzie one zachodzą w – a raczej – poprzez ciało: ucząc się rozpoznawać, jak te niechciane reakcje w ciele zachodzą i w jaki sposób je w sposób celowany osłabiać i budować inne alternatywy reakcji.